kontakt:
Paweł Poręba
tel. 0604 0604 28
napisz do mnie

Nurkowanie NEKTON

Strona główna    Kursy nurkowania   Wiedza nurkowa   Wyjazdy nurkowe   Relacje   Linki
Nora Damy
Trałowiec - dozorowiec
To nie jest Abilla
Groźny
Powidzkie VI 2005
Obóz nad Hańczą V 2005
Kurs ADV Nx 2005
Jezioro Garda
Szukanie dna;)
Jaskinie Włoch
Zakrzówek
Dudnica
Sztolnie i kamieniołomy
Austria
Taternictwo jaskiniowe: zima
Taternictwo jaskiniowe: lato

Italia - Jez. Garda 27 IV-5.V.2005r

Długi weekend majowy, tym razem jedziemy nad olbrzymie jezioro Garda. 350m głębokości robi wrażenie:)  W planach nurkowania w jeziorze, wypad do wywierzyska Elefante Bianco i ... serwis sprężarki:)
Gdzieś po drodze w Alpach... podróż trwała 24h. Wieczorem w czwartek dotarliśmy na kemping. Zachód słońca był malowniczy... niestety z kempingu nie wolno nurkować:(
Renia jak zwykle się "dotlenia". Została jedyną palaczką w towarzystwie, inni się zaszyli;)  
To z braku azotu... ten wieczór się dłużył! Pierwszy cel nurkowy! Baza nurkowa która mieści się przy zatoce widocznej na mapie.
Wreszcie trafiliśmy pod wodę...
a tam czekał na nas sam Neptun!  
Już jej trochę odpuszcza nie? Ale na tym nurkowaniu jeszcze się wystarczająco nie naazotowaliśmy. Tylko 40m i zupełnie bezdekompresyjnie:)
I nurkowy "christmas" jak to określili w miejscowej bazie:) Ilość życia w jeziorze nie zwala z nóg. Gdzieniegdzie są małe łączki, trochę małży, ślimaków, nieliczne ryby... cóż, wiosna, jeszcze pod wodą życie się nie rozbudziło!
   
Potem zaczęliśmy tour dookoła jeziora... ma ono ca 50km długości, więc ta wyprawa zajęła nam czas do wieczora... znaleźliśmy sporo miejsc godnych dłuższej wizyty. I ładnych widoczków:)
Renia podpiera nasz dzielny nurkowóz. Cóż, w tych górkach się trochę zmęczył;) Bonsai?
Tu w końcu nie zanurkowaliśmy, ale miejsce wyglądało fajnie! A tak wygląda jeziorowa łódeczka do wożenia nurków;) Chyba trzeba przemianować nasz Bałtyk..
Wieczorem Renia zaczęła bujać!. Kolejny cel... zatoka Salo, miejsce polecane ze względu na wraki...
A to wrak barki... niestety przed nami odwiedziło go stado Włochów, zmącenie było tak duże, iż zdjęcia praktycznie nie wyszły... Zabytkowa fabryka sprężarek... czyli Olmeva
I drugie miejsce... San Sivino. Zejście na brzeg zepsuło nieco morale grupy - strome schodki budziły wątpliwości;) Ale wszyscy dali radę! A to wybrzeże jeziora... pod wodą miała być ścianka do 60m... coś włoski angielski zawiódł, bo skończyło się na 16;)
Tym nie mniej miejscowi zapamiętale łoili z pontonu. Ostatnie widoczki przed tym jak mój aparat postanowił wziąć kąpiel...
Ech... te palmy... kto by pomyślał że to północne Włochy:) Z kolejnego dnia zdjęć nie mam! I aparacik leczył rany po pechowym nurkowaniu;) Pierwsze zanurzenie - przy obłędnych ścianach schodzących na ok 100m w głąb... kusiło wykorzystać tmx dekowany w twinie w bagażniku, ale skończyło się na nurkowaniu do połowy wysokości tych ścian... :)
A tu pod wodą, przed bazą nurkową - znajduje się całkiem spora rzeźba Chrystusa... Kolejny dzień! Droga przez Dolomity. Jedziemy w kierunku Valstagny.
Górki coraz wyższe.. zupełnie inaczej prawda? A to tylko kilkadziesiąt kilometrów od jeziora Garda...
Dobrze że nie będziemy tędy wracać:) Azot by nam wyszedł uszami... Wreszcie dojeżdżamy do celu: miejscowość Valstagna. Spacerkiem przez winnicę
Gdzieś na zboczu góry, nad wywierzyskiem stoi domek... niesamowite miejsce żeby zamieszkać! docieramy do źródła - Elefante Bianco!
Stan wody wyjątkowo wysoki. Tam gdzie w lutym spałem na półce skalnej, teraz jest woda! która szerokim strumieniem uchodzi do rzeki poniżej
Marcin już się cieszy na nurkowanie... i pod wodą też mu tak zostało;)
Tym razem figurka Matki Boskiej jest na 12m Otoczaki wynoszone z jaskini przez prąd wody...
A wejście do groty na 20m Tańce i swawole w źródle.
To nie jest żabia perspektywa;)  
   
Charakterystyczne płetwy Marcina...  
   
   
Podwodne półki skalne... tu gdzieś chyba spałem kilka miesięcy temu... Bardzo ładny kamień, prawda?
Cały pokryty pęcherzykami gazu... DCS czy co? ;)  
Cóż, do takich zdjęć połówkowych będę musiał chyba okleić konwerter silvertejpem... ;)  
A tu łobuz kradnie mi powietrze! ;) Odpoczynek przed nurkowaniami i drobne rekonfiguracje gazów...
I kolejne zejście. Marcin i Renata sprawdzają sprzęt.  
W tle Jacek i Jurek już się zanurzają. Planują tylko dopłynąć do wejścia i rozejrzeć się nie wchodząc pod strop. No kiedy wreszcie się zanurzą? ;)
Wreszcie zanurzenie... a ja będę ich śledził jako fotoreporter!  
Marcin i Renia zamierzają zejść mniej więcej na 40m w głąb.  
  Wewnątrz jaskini...
To już 40m... rozpoczyna się odwrót
   
  Skała wyrzeźbiona przez otoczaki...
ściany porysowane przez piasek i kamyki niesione z prądem wody  
  a nade mną widać światła Marcina i Reni. Wysforowali się kilkanaście metrów wyżej...
  Marcin przejął aparat, nareszcie mam zdjęcie;) I kawałek filmu!:)
Troszkę fikołków dla zabawy:) Wszystko co miłe się kończy... trzeba zabrać sprzęt
żegnają nas kwiatami:)  
   
To cała jaskiniowa ekipa w pełnym składzie! Jeszcze raz się udało:)
   
Odbieramy sprężarkę z Olmevy... i czas na uzupełnienie logbooka! U nas na kempingu też była studnia! Może by tu dać nura?
Czas na manicure ... Isola Trimelone, nie tak daleko od brzegu, ale popatrzcie na izobaty;)_
Trochę zdjęć makro, czyli poznaje nowe funkcje aparatu. To po nurkowaniu na wyspie...  
   
   
wyspa Isola Trimelone. Jakieś bunkry? Fort jeśli wierzyć legendzie mapy...
Wydaje się daleko, ale to szeroki kąt. Płynęliśmy tam pod wodą... kto by uwierzył, że pomiędzy lądem a wyspą dno schodzi na ponad 90m... my na 50 odpuściliśmy i dalej płynęliśmy w toni.... Czas się pożegnać z górskimi krajobrazami słonecznej Italii
Winnicami... Posiłek w drodze powrotnej... znowu 24h w samochodzie:)