kontakt:
Paweł Poręba
tel. 0604 0604 28
napisz do mnie

Nurkowanie NEKTON

Strona główna    Kursy nurkowania   Wiedza nurkowa   Wyjazdy nurkowe   Relacje   Linki
Nora Damy
Trałowiec - dozorowiec
To nie jest Abilla
Groźny
Powidzkie VI 2005
Obóz nad Hańczą V 2005
Kurs ADV Nx 2005
Jezioro Garda
Szukanie dna;)
Jaskinie Włoch
Zakrzówek
Dudnica
Sztolnie i kamieniołomy
Austria
Taternictwo jaskiniowe: zima
Taternictwo jaskiniowe: lato

Hańcza 16.II.2005r

We wtorek rano, po basenie, wyjechaliśmy nad Hańczę. Skład wyprawy Piotrek "Ryba" i ja.

Cała podróż trochę się przeciągnęła, tak że dotarliśmy na miejsce późnym popołudniem. Poszliśmy na taflę lodu i o zmroku, tak trochę na chybił trafił - wykułem przerębel tam, gdzie jak mi się wydawało, powinno być już konkretnie głęboko...

Fot. Marek Sadowski

Fot. Marek Sadowski

W środę rano dzień przywitał nas mrozem i zamiecią... cóż, pogoda płata figle.

Zataszczyliśmy na miejsce stertę mojego sprzętu, liny, sprzęt Ryby, z którym miałem jeszcze później zejść pod wodę... Pomagali nam koledzy siedzący nad Hańczą już od kilku dni: Marek Sadowski i Zbyszek Szmulewicz.

Już pomiar głębokości zrobiony skalibrowaną linką z kołowrotka wykazał, że nie jest tak głęboko jak sądziłem. Tym nie mniej postanowiłem schodzić w tym miejscu.

Na plecach miałem zestaw 2x12 z tmx 12/55. Z dwoma automatami Apex TX40

Do tego

trzy butle boczne:

10dm3 Nx 32 (stalowa)  Automat Sea Way

7dm3 Nx 55 (alu) Automat Sea Way

7dm3 O2 (alu) Automat Apeks TX40

To wszystko powieszone na worku 55lbs czyli 18kg wyporności.

 

Fot. Marek Sadowski

Nx 32 używałem jako travel mix oraz zasilanie suchego. Podczas zanurzania zaczął podmarzać. Jednak zignorowałem to, licząc na to, że to efekt wychłodzenia na zamieci panującej na górze. Po przełączeniu się na mieszaninę denną - pełen komfort. Dość powoli zszedłem na dół. Dno zobaczyłem na 95m wg digitala, 93m wg  vypera skalibrowanego na słoną wodę). W świetle latarki zobaczyłem Głowacza pręgopłetwego siedzącego na dnie...

Wokoło skakały jak szalone kiełże... Czyli tam jest życie! I to ile!

Przemknęła mi przez myśl idea, żeby dowiązać kołowrotek i spróbować trochę pogłębić... jednak czasu mało, straciłem nieco na zamarzający automat, no i przypomniałem sobie uśmiechnięte oczy mojej Królewny...:) Cóż, trzeba wracać!

W 10' nurkowania rozpocząłem wynurzanie. Na 70m - zobaczyłem przepływającą w toni małą rybkę, jakąś stynkę, czy co? Trudno powiedzieć, była kilka metrów pode mną...

Potem zaczęły się problemy...

Najpierw zauważyłem, że latarka nieprzyjemnie przygasa. Co jest? Chyba ją ładowałem? Kilkanaście minut świecenia i ledwie się żarzy? Niedobrze. Zgasiłem ją, odwiesiłem na D-ring i włączyłem zapasową lumenkę na kasku. Jest ok - widzę przyrządy, wystarczy...

Na 69m pierwszy przystanek. Na razie jest ok.

40m przełączam się na nx32. Jakieś 3 oddechy i automat zamarza... bu:( Czeka mnie kręcenie gałką przez najbliższe kilkadziesiąt minut. Jednak po kilku przystankach automat jakby zaczyna się zachowywać coraz lepiej. W końcu odmarza tuż przed przełączeniem się na nx55. Dobrze, bo nie będę miał problemów z suchaczem...

Ale po przełączeniu, kolejna wtopa - automat zamarza po pierwszym wdechu... Temu już nic nie pomaga. Do 6m - uchylenie zaworu- wdech, zakręcenie - wydech, cały czas, po otwarciu butli pełny wydatek automatu...

Na 6 m odczepiam butlę z tlenem zapiętą luźno z tyłu i przełączam się na tlen... tym razem automat nie zawodzi... Jednym słowem: dobry zwyczaj nie pożyczaj, no i apeks rulez... ;)

Podczas całego deco całkiem konkretnie zmarzłem, mimo, że mam nowy ocieplacz - ursuit... miał być super ciepły... no ale może - nic nie pomoże na 70' dekompresji przy linie - w bezruchu...

Ostatecznie w 80' wychodzę na powierzchnię. Zmarznięty tak, że o nurkowaniu z Rybą nie ma mowy. Wychodzę z przerębli i ruszam zanieść sprzęt... ok. 600m do przerębli nad ścianką. Ten marsz mnie rozgrzał całkiem ładnie, jednak po podliczeniu gazów - odłożyliśmy kolejne nurkowanie na potem.