kontakt:
Paweł Poręba
tel. 0604 0604 28
napisz do mnie

Nurkowanie NEKTON

Strona główna    Kursy nurkowania   Wiedza nurkowa   Wyjazdy nurkowe   Relacje   Linki
Pływalność
Pływanie
Trym
Kondycja
Trening bezdechowy
Błędy
Sprzęt
Nitroks
"wypadki" T.Strugalskiego
"nitrox" T.Strugalskiego
Rozważania o szkoleniu
Nowoczesne planowanie dekompresji
Rezerwa
Analiza deco on the fly
Planowanie dekompresji metodą NOF:
NOF pełna wersja
NOF dla nurków aEANx
NOF dla nurków technical
Planovani dekomprese z hlavy metodou NOF
Porównanie NOF z RD

Niedawno ukazała się książka:

Tomasz Strugalski

"Wypadki nurkowe, analiza gorzkich doświadczeń"

 

Poniżej recenzja / errata którą napisałem:

 

Sam pomysł jest bardzo na miejscu. Faktycznie filozofia dominującej na rynku światowym organizacji nurkowej mówi o tym, że o wypadkach związanych z nurkowaniem należy milczeć, a o zagrożeniach  mówić marginalizując ich znaczenie. Tymczasem takie rzeczy się zdarzają i świadomość tego faktu pozwala ustrzec się problemów.

 

Zrozumienie mechanizmów fizjologicznych i zjawisk fizycznych odpowiedzialnych za pojawienie się pewnych sytuacji awaryjnych często bywa pomocna w ich unikaniu albo ratowaniu się, gdy wystąpią.

 

Niestety w analizach wypadków zamieszczonych w książce jest kilka błędów merytorycznych, które czasem uniemożliwiają wyciągnięcie prawidłowych wniosków i rzetelną naukę.

 

Druga sprawa to kwestia filozofii czy też ideologii raczej:

Wyjaśnijmy sobie podstawowe pojęcia:

Nurkowanie jest to pływanie pod wodą. Nie jest to metoda wychowywania ani sposób socjalizacji indywidualistów. Nurkowanie MOŻNA wykorzystać do takich celów. Można do innych. Autor pisząc o wielu nurkujących osobach, że nie są oni Nurkami, raczej powinien napisać o sobie "nie jestem nurkiem, TYLKO wychowawcą" ;)

Na marginesie: wydaje się iż autor nie rozumie i nie akceptuje tego czego sam nie robi: freedivingu, nurkowań technicznych, jaskiniowych itd.

 

W skrócie każdą działalność, powszechnie zwaną "sportem" można podzielić na:

- rekreacje

- współzawodnictwo sportowe

- ekstremalny wyczyn i przesuwanie granic ludzkich możliwości

 

Autor jest instruktorem REKREACJI, odnosi się do tej części zagadnienia, co nie znaczy, że inne obszary działalności nurkowej nie są nurkowaniem...

 

Poniżej omawiam merytoryczne błędy popełnione w komentarzach do wypadków i wstępach do rozdziałów książki: Poniższy tekst nie jest samodzielnym wykładem i jego czytanie ma sens jedynie "z książką w ręku".

 

Rozdział ekstaza głębin:

 

Pominięto zupełnie toksyczne działanie CO2, współdziałające z toksycznym działaniem azotu. Tymczasem jest to zjawisko o znaczeniu DECYDUJĄCYM w kontekście ekstazy głębin, która w większym często stopniu jest wywołana właśnie CO2 a nie azotem.

Przyśpieszony oddech nie dlatego potęguje narkozę, że wprowadza więcej azotu do tkanek, ale dlatego, że sprzyja retencji CO2 w organizmie.

 

Zadyszka może być trudna do opanowania, ale nie jest to niemożliwe, szczególnie jeśli nurek jest wytrenowany w bezdechach i ma wysoką tolerancję na CO2.

Powyższe informacje mają kluczowe znaczenie dla kontroli narkozy: stres i wysiłek potęgują narkozę poprzez zwiększenie retencji CO2 w tkankach. Aby zmniejszyć narkozę należy nauczyć się efektywnie pływać, dostosować tempo płynięcia do swoich możliwości, uspokoić siebie i oddech. Wymuszenie zbyt dużego wysiłku pod wodą prowokuje narkozę.

 

Zdarzenie 5

Nitroks w zasadzie nie zmniejsza narkozy. Albo: jeśli zmniejsza, to tylko na zasadzie efektu placebo. Tlen jest mniej więcej dwa razy bardziej narkotyczny jak azot, dwutlenek węgla, w który ten tlen jest przetwarzany - bardziej. Cienki Nx28 użyty w tym nurkowaniu mógł mieć działanie psychologiczne a nie fizjologiczne. Nurek WIERZĄCY w to, że na nitroksie narkozy nie będzie, jest spokojniejszy, a więc choćby dzięki temu może mieć mniejszą retencje CO2.

 

Rozdział 2: Zalodzenie automatu oddechowego.

Faktycznie z większości zamrożonych w pozycji otwartej automatów można oddychać. Jednak są wyjątki: automaty o szczególnie dużych wydatkach, z serwo mającym do granic absurdu ułatwić oddychanie - dają tak silny strumień gazu, że oddychanie jest raczej niemożliwe. Inna sprawa, że tych konstrukcji po prostu trzeba unikać.

 

Dywagacje o zamrożeniu pierwszego i drugiego stopnia nie mają oparcia w faktach. Zwiększenie przepływu gazu zarówno przez jeden II stopień, jak i przez użycie kilku urządzeń na raz - może doprowadzić do zamrożenia I stopnia. Tam właśnie redukcja ciśnienia jest największa i największa szansa wykrystalizowania się pary z wilgotnego powietrza w butli.

Pod wodą bardzo rzadko da się odróżnić którego stopnia dotyczy zamrożenie, natomiast po kilku chwilach freeflow - zamrożeniu ulega i pierwszy i drugi stopień, więc oględziny po fakcie nie przyniosą rozstrzygnięcia.

Tezy autora są po prostu fałszywe:

Ta sama przyczyna, zwiększenie przepływu gazu przez drugi stopień, pociąga za sobą zwiększenie i przez pierwszy, i ta sama przyczyna może doprowadzić do zamrożenia obu stopni.

Naciśnięcie bypasu tak samo - wcale nie musi prowadzić do zalodzenia membrany II stopnia, wręcz bardziej prawdopodobne może okazać się zamrożenie wewnętrzne (gniazda grzybka) stopnia drugiego lub pierwszego.

 

Brakuje też wyraźnego rozróżnienia w kwestii procedury awaryjnej:

 

Bardzo niebezpiecznym błędem jest zakręcanie zaworów partnerowi. Dobrą i sprawdzoną procedurą jest wyjście na powierzchnie na bąblującym automacie. To wszystko prawda. Natomiast nie jest prawdą to co autor pisze na temat procedury zakręcania zaworów samemu sobie. Twin z manifoldem separacyjnym jest jednym z wielu rozwiązań umożliwiających to rozwiązanie.

Prawie każda zdublowana konfiguracja daje tą możliwość. W szczególności konfiguracja boczna, dwie rozdzielne butle na plecach, manifold bez separatora itd.

To co jest tu KLUCZOWE, to nie sprzęt a umiejętności nurka! Czynność musi być wytrenowana WIELOKROTNIE w warunkach komfortowych, tak żeby dzięki jej wykonaniu nurek ZYSKAŁ czas a nie STRACIŁ.

 

Zdarzenie 12

 Pod wodą nurkujemy w warunkach PRZESYCENIA tlenem. Użycie nitroksu w większości wypadków nie ułatwia oddychania. Jedynie w pobliżu MODu dla pPO2 1.6 organizm broniąc się przed toksycznością tlenową powoduje zwężenie naczyń krwionośnych, ograniczenie przepływu krwi co może zmniejszyć nieco tempo oddychania.

Tym co stanowi sygnał oddechowy jest CO2 gromadzący się w organizmie, a nie brak tlenu!

Tymczasem zwiększenie ilości tlenu w mieszaninie oddechowej powoduje iż spadek temperatury jest większy (tlen powoduje większy jej spadek niż azot) a więc zamrożenie automatu jest bardziej prawdopodobne!

 

Rozdział 3 Uraz ciśnieniowy płuc.

 

Numer do KOMHu każdy nurkek powinien mieć wbity do komórki. Pamięci nie można ufać tak samo jak i notatkom - szczególnie w stresie... nie można wtedy ufać i palcom, które będą się myliły przy wstukiwaniu cyferek...

 

Zdarzenie 16

procedura awaryjna w przypadku opisanej awarii inflatora:

- zrobić PEŁNY wydech który zatrzyma albo spowolni wynurzanie

- jeśli to jest możliwe należy wypiąć wężyk średniego ciśnienia i wyrównać pływalność inflatorem.

Jeśli nie jest to możliwe - odwrócić się głową w dół, płetwami spowolnić wynurzanie, użyć dolnej spłuczki (każda kamizelka ma spłuczkę na dole, w wielu dobrych kamizelkach jest to JEDYNA spłuczka. Jeśli nurek ma zdublowany układ powietrzny (suchy skafander, dwie butle, dwa automaty) zakręcić zawór automatu zasilającego kamizelkę.

 

Zdarzenie 18

Pełny kurs CMASu składa się z części basenowej i części w wodach otwartych. Dobrze przeprowadzona część basenowa jest cenną częścią kursu nurkowego, której nie należy niedoceniać, tak jak to zdaje się czynić autor:

"Doszło już do absurdów, że część kursu odbywa się na basenie (...)". Tak POWINNO być. Doszło do absurdów polegających na tym, że część instruktorów REZYGNUJE z części basenowej. Oczywiście autor ma racje pisząc, że nawet najrzetelniejsze wykonanie części basenowej nie powinno powodować zmniejszania ilości nurkowań w wodach otwartych. Albo zmiany podejścia: dla niektórych część w wodach otwartych to tylko "egzamin".

 

Zdarzenie 22

Zwrócić należy uwagę na fragment dotyczący zakończenia dekompresji na 6m. Autor najwyraźniej zna tą praktykę, natomiast w całym szeregu kolejnych omówień komentuje tak, jak gdyby jej nie znał.

Drugą kwestią jest efektywność przystanku na 6m. Otóż - podczas nurkowań z akcelerowaną dekompresją faktycznie przeniesienie przystanku z 3m na 6m nie zmienia w istotny sposób czasu który trzeba tam spędzić. Jednak w przypadku dekompresji powietrznej czas który trzeba spędzić na 6m może nawet 2-2.5 krotnie dłuższy od czasu który można by spędzić na 3m.

 

Zdarzenie 23

Dobre kamizelki nie mają dodatkowego kibla na ramieniu. Najprostszą reakcją w opisanej sytuacji jest wypięcie wężyka i wyrównanie pływalności inflatorem.

 

Zdarzenie 24

Odwrócenie nurka który ma na sobie suchy skafander, głową w dół NIE POWINNO być sytuacją awaryjną!!! Jeśli tak jest, to znaczy, że nurek nie został nauczony prawidłowej obsługi suchego skafandra, ewentualnie suchy skafander jest na niego o wiele za duży!

W normalnej sytuacji nie ma żadnych przeciwwskazań aby pływać w suchaczu głową w dół. To właśnie takie podejście, wmówienie kursantom iż odwrócenie głową w dół jest niebezpieczne, powoduje, że oni tego unikają, w związku z czym nie potrafią w takiej pozycji kontrolować pływalności, stresują się, popełniają błędy...

 

Zdarzenie 26

Poniżej opisany błąd powtarza się w wielu kolejnych opisach:

Pod nazwą "boja dekompresyjna" rozumiemy w praktyce zarówno boję dekompresyjną jak i sygnalizacyjną. Może to myląca nazwa, ale z nazwami się nie dyskutuje. Jak sądzę znakomita większość przypadków użycia boi dekompresyjnej jest podyktowana nie koniecznością wykonania dekompresji, a właśnie - koniecznością zasygnalizowania swego położenia.

Co więcej, osoba która nie potrafi się utrzymać w toni na przystanku deco - nie powinna się brać za nurkowanie dekompresyjne. Bojka jest tylko UŁATWIENIEM w przypadku wykonywania dekompresji, natomiast jest niemal KONIECZNOŚCIĄ podczas nurkowania w morzu w prądzie bez kontaktu z liną opustową.

Dlatego absurdem jest tłumaczenie iż błędem było zajęcie się boją bo nurkowanie było krótkie. Tym nie mniej w opisanym przypadku błędem było zajęcie się boją a nie partnerem.

 

Rozdział 4 Choroba dekompresyjna

 

Nie jest prawdziwa teza, iż do wywołania DCS potrzeba jednocześnie długiego i głębokiego nurkowania. Nawet bardzo krótkie nurkowanie zakończone bardzo szybkim wyjściem - może skończyć się ciężką postacią choroby dekompresyjnej.

 

Zdarzenie 27

Nie jest prawdą że nurek P1 CMAS może nurkować dekompresyjnie. Procedury dekompresyjne są omawiane na potrzeby sytuacji awaryjnej. Z wielu przyczyn takie nurkowanie należy zdecydowanie wybić z głowy wszystkim początkującym nurkom a nie pisać, że mogą!

 

Zdarzenie 31

Autor zapomina o dwóch faktach:

- obecnie mało kto planuje nurkowania wg tabel. Sama informacja typu "27m/54' " nie jest wystarczająca by wyrokować o obciążeniu dekompresyjnym, o tym jaka powinna być dekompresja itd. Jeśli nurkowanie było wielopoziomowe, mogło wymagać bardzo krótkiej dekompresji.

- autor sam już wcześniej wspomniał o powszechnej praktyce kończenia dekompresji na głębokości 6m. A tu jakby zapomniał o tej możliwości... Fragment o niekompletności dekompresji nie ma uzasadnienia. Dekompresja planowana wg komputera, runtimu czy RD/MD/DOTF mogła się z założenia kończyć na 6m.

 

Podsumowując: obciążenie dekompresyjne które przyjął nurek mogłoby być faktycznie ogromne przy profilach trapezowych, mogłoby być znikome w nurkowaniach wielopoziomowych. I prawdopodobnie to obciążenie nie było wielkie - u poszkodowanego wystąpiły stosunkowo skromne objawy i ograniczone do jednej ręki. Taki obraz może być związany z zupełnie innymi błędami niż te które przypisuje tu autor: bardzo prawdopodobne, że poszkodowany mocno trzymał się liny opustowej albo kołowrotka od bojki dekompresyjnej. Napięcie mięśni utrudniło przepływ krwi przez kończynę, i to spowodowało chorobę ograniczoną do tej jednej ręki.

 

Końcowy akapit rozdziału: żaden instruktor ani organizator nie może przejąć odpowiedzialności za świadome decyzje klienta. Każdą kontrolę można obejść. Ja się już nasłuchałem o nurkach którzy bojąc się "organizatora" zostawiali komputery przywiązane do opustówki, albo na półce skalnej i szli głębiej...

 

Zdarzenie 32

Ostatni przystanek dekompresyjny nie musi być przeprowadzony na arbitralnie wybranej głębokości 3m.

 

Rozdział piąty: pewność siebie i brawura

 

Mówimy o nurkowaniach na głębokości pomiędzy 100 a 200m. Obecnie na te głębokości wykonuje się normalne nurkowania eksploracyjne, trudno więc tu mówić o jakimś biciu rekordów. Natomiast przygotowanie takich nurkowań w naszych polskich realiach budzi pewne wątpliwości. Jest to w sumie ciekawy temat na osobną dyskusję.

 

Zdarzenie 39

Mam rozumieć, że autor eliminuje z nurkowania tych którzy pod wodą czują się swobodnie i dają sobie radę z ćwiczeniami?!?

Cóż - ostatecznie dorosły człowiek sam odpowiada za swoje decyzje. Rolą instruktora jest doprowadzić do takiej sytuacji w której te decyzje będą ŚWIADOME.

 

Zdarzenie 40

Moje obserwacje są dokładnie przeciwne: zazwyczaj bywa tak, że instruktor, którego przestaje bawić nurkowy rozwój, bardzo szybko staje się kiepskim instruktorem. Traci kontakt z nowoczesną wiedzą nurkową, nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi itd. No i - co jest nagminnym problemem wśród instruktorów - zaczyna cierpieć na wodowstręt. Nurkowania kursowe u takich instruktorów trwają 10 - 20 minut. A czasem krócej.

Dobry instruktor który dla przyjemności rozszerza swoje nurkowania o mieszanki czy jaskinie - zdobywa szersze horyzonty, wiedzę i umiejętności, które bardzo przydają się w pracy z nurkami początkującymi. A czujności nie traci bo niby czemu?  Z tego powodu, że czasem nurkuje z dobrymi partnerami? Współczuję instruktorom, którzy nie mają takich nurkowań!

 

Zdarzenie 42

Tak się składa, że DIR przykłada znacznie większą wagę do rzetelnie przeprowadzonych szkoleń i zdobywania umiejętności nurkowych niż inne systemy nauki nurkowania. A to, że w tym podejściu przykłada się też wagę do dobrej konfiguracji sprzętu to fakt, ale to bardzo rozsądne podejście. Źle dobrany i skonfigurowany sprzęt utrudnia proces szkolenia a potem stwarza zagrożenie dla nurka.

 

Nurkowanie jest to pływanie pod wodą. A nie troszczenie się o partnera. Troszczenie się o partnera jest niezbędnym ŚRODKIEM zapewniającym bezpieczeństwo w nurkowaniu partnerskim. 

Nurkowanie partnerskie może być zdecydowanie bezpieczniejsze od nurkowania samotnego, tak więc nurkowanie partnerskie jest ŚRODKIEM do zapewnienia sobie bezpieczeństwa pod wodą. W ten sposób nurkowanie partnerskie jest rozsądnym wyborem również dla tych nurków, którzy są z natury samotnikami, nie lubią ludzi itd.

Z kolei też nie można absolutnie dyskredytować nurkowania solo. Trzeba być świadomym jakie się z tym wiąże ryzyko i jakie umiejętności oraz zabezpieczenia są niezbędne aby takie nurkowanie wykonać w sposób rozsądny. Bardzo wiele osób nurkujących samotnie nie spełnia tych warunków. Może to wynikać z atmosfery wytworzonej wokoło nurkowania solo przez wielu instruktorów. Nurkowanie solo staje się tematem tabu, ludzie się za to biorą po kryjomu, bez wiedzy i przygotowania dającego podstawy do racjonalnej decyzji.

Moim zdaniem to błąd dydaktyczny. Dorosłym ludziom lepiej przedstawić pełny obraz zagadnienia, a nie ukrywać przed nimi kawałek świata, w nadziei że sami go nie zauważą...

 

Zdarzenie 43

A jeżeli w bazie nurkowej rola organizatora nurkowania sprowadza się do przydzielenia nurków P1 nurkom P2 pod opiekę, to kto udzieli pomocy nurkowi P2 jeśli ten znajdzie się w potrzebie?

 

Zdarzenie 45

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, pozbyć się należy samochodów osobowych. Korzystanie z indywidualnego transportu jest bez porównania bardziej niebezpiecznie w porównaniu do indywidualnego nurkowania. Centrum nurkowe nie jest panaceum gwarantującym bezpieczeństwo, a żaden organizator nurkowań, nie może przejąć pełnej odpowiedzialności za poczynania podopiecznych.

 

Zdarzenie 48

Tak. Zgadza się. Każdy wyszkolony nurek nurkuję na własną odpowiedzialność. Żaden organizator ani instruktor nie może przejąć pełni odpowiedzialności za decyzje i błędy popełniane przez dorosłego człowieka. A płaci się "tym panom" za bardzo wiele rzeczy:

 

- za sprawny sprzęt (albo stary, zdezelowany i wybrakowany)

- za organizacje ciekawych nurkowań (albo wrabianie jednych PŁACĄCYCH klientów w opiekę nad innymi PŁACĄCYMI klientami)

- za szkolenie (albo za dobieranie w pary i puszczanie samopas pod wodę - bez planu, ładu i składu)

 

Jeśli ktoś oferuję usługę ładowania butli to może przyjąć odpowiedzialność WYŁĄCZNIE za załadowanie butli dobrym powietrzem a nie za to jak nurek te butle wykorzysta. I tak jest DOBRZE moim zdaniem.

 

Rozdział 6. Przeważenie i problemy z pływalnością.

 

Pierwsze zdanie bardzo słuszne. A problemy wynikają z faktu, że tylko niewiele systemów szkolenia daje sensowne wytyczne co do nauki tychże umiejętności. Sprawa pozostaje w gestii instruktorów, a Ci  w większości wypadków trzymają się ubogiego schematu. O ironio - właśnie DIR na który tak autor psioczy, daje tu jakąś sensowną metodykę szkolenia.

 

Procedura wyważania - autor wyraźnie jest w konfuzji. Niby butla pusta, a jednak - z rezerwą. A co, gdy wynurzenie będzie awaryjne a rezerwa przekroczona? Przy prawidłowej procedurze wywarzania butla powinna być rzeczywiście prawie pusta - powinna zawierać nie więcej niż 20-30 bar gazu.

Na przykład w butli 15l rezerwa 50 bar to ok. 1kg to nie tak mało żeby bagatelizować.

 

Zdarzenie 54

Zamrożenie automatu w pozycji zamkniętej jest w odróżnieniu od zamrożenia w pozycji otwartej, ujemnym sprzężeniem zwrotnym. Brak przepływu gazu zatrzymuje ochładzanie się gazu, w związku z tym automat dość szybko powinien odmarznąć. Tak więc wyjaśnienie autora jest mało prawdopodobne.

 

Sposób rozmieszczenia treści na kursach nurkowych jest kwestią dyskusyjną. Obecnie w CMASie solidne kursy ratownicze znajdują się w programie P2 i P3, w większości innych organizacji takie kursy, o różnej (za)wartości, zawarte są w osobnych kursach rescue. W tym podziale nie ma żadnej różnicy jakościowej. Wg obecnych przepisów P2 nie jest obowiązkowy a nurek P1 jest nurkiem samodzielnym. Tak samo jak w innych organizacjach - Rescue nie jest obowiązkowe, a nurek OWD jest nurkiem samodzielnym.

Sensowna zmiana mogłaby polegać na tym, że dopiero P2 / Rescue stawałby się nurkiem samodzielnym, ale nie sądzę aby do tego doszło. W kontekście realiów - komentarz autora mija się z faktami.

 

Zdarzenie 58

Zadyszka pod wodą wcale nie prowadzi do wypłukania CO2, a wręcz przeciwnie: może zwiększać retencję CO2 w tkankach, gdyż zwiększony wysiłek oddechowy produkuje więcej CO2 niż są w stanie usunąć z krwi przyśpieszone oddechy.

Prowadzi to do zatrucia CO2 i utraty przytomności spowodowanej jego nadmiarem, czyli dokładnie przeciwnie niż twierdzi autor!

 

Rozdział 7 Nurkowania samotne oraz nieumiejętność pracy w zespole.

 

Treść wstępu jest dla mnie żenująca. Nie jest moją sprawą, ani autora książki zaglądanie w życie swoich nurków i klientów i komentowanie tego życia w obcesowy sposób. Dużo lepiej by dla sprawy zrobił, gdyby przedstawił nurkowanie partnerskie jako racjonalny środek do zapewnienia sobie bezpieczeństwa pod wodą, NIEZALEŻNIE OD TEGO PO CO ktoś pod tą wodę wchodzi, niż gdy pisze o nurkowaniu samotnym, jako o patologii.

 

Zdarzenie 60

W książce brak komentarza. W treści opisu podano prawdopodobną przyczynę śmierci - z tego co wiem w tym wypadku mogło być inaczej. Podobno nurek został zaatakowany przez rekina.

 

Zdarzenie 61

Komentarz o krytykujący nurkowanie solo, w kontekście słów Enzo - który przecież nurkował samotnie i samotnie bił rekordy - brzmi jak pure nonsens ...

 

Zdarzenie 66

Żaden instruktor ani organizator nurkowania nie może powstrzymać osoby która świadomie łamie jego polecenia. Opisana kobieta miała zakaz wchodzenia do wody. Nikt kto był na brzegu nie miał nawet PRAWA powstrzymywać ją siłą przed łamaniem tego zakazu.

 

Zdarzenie 68

Każda indywidualna działalność niesie za sobą pewne zagrożenia. Działalność zorganizowana również obfituje w swoje specyficzne zagrożenia. Trzeba być ich świadomym i tak planować nurkowania aby były możliwie bezpieczne przy przyjętych założeniach.

W opisanym przypadku: zamiast kryptoreklamy nurkowania w bazie autora, cenniejsza byłaby analiza mówiąca co należy zapewnić sobie jako zabezpieczenie nurkowania:

tlen, komórkę z telefonem do KOMHu, dostęp do kluczyków niezależny od tego kto zostanie pod wodą itd...

Wreszcie - lepiej zapobiegać niż leczyć... im asekuracja bardziej wątpliwa, tym ostrożniej trzeba planować nurkowanie.

 

Zdarzenie 69

Użycie bojki dekompresyjnej nie jest wcale związane z koniecznością robienia dekompresji ani przystanku bezpieczeństwa.

 

Zdarzenie 72

Rozumiem, że autor - pozbawiony maski i automatu, podążyłby za poszkodowanym bez poprawiania sprzętu... gratuluje pomysłu. Oczywiście można było próbować nie dopuścić do zaistnienia takiej sytuacji - ale gdy już się straciło maskę i automat, nie było innego wyjścia: poprawić sprzęt a dopiero potem ratować.

 

Sposoby opanowania topiącego się pływaka - w każdym razie w świetle mojego doświadczenia - są nieadekwatne w sytuacjach ratownictwa podwodnego. Tu trzeba stosować specyficzne procedury.

 

Zdarzenie 73

Nurek - ofiara wypadku najprawdopodobniej nie wykonał podstawowych czynności, które należy wykonać na powierzchni. Gdyby napełnił kamizelkę, ewentualnie - pozbył się balastu albo użył suchacza - doczekałaby do interwencji asekuracji powierzchniowej. Tymczasem - prawdopodobnie - po awaryjnym wynurzeniu próbował utrzymywać się na płetwach mając ujemną pływalność.

 

Zdarzenie 74

Po pierwsze: partnera nie wolno opuszczać. Ale z różnych przyczyn - zdarza się.

 

Po raz kolejny, tym razem bardzo dobitnie - autor pisze nieprawdę na temat użycia bojek dekompresyjnych. W tym wypadku sprawa jest dość ewidentna: nurkowanie w morzu, w prądzie, jest lina opustowa. Jeżeli udaje się wrócić do liny opustowej - wynurzamy się przy niej i NIEZALEŻNIE od tego czy nurkowanie było dekompresyjne, czy bezdekompresyjne - użycie bojek jest zbędne. Jeśli zaś trzeba wynurzyć się w toni, to użycie bojek jest więcej niż  wskazane - niezależnie od potrzeby wykonania dekompresji. Bojka wypuszczona przez wynurzającego się nurka - zaznacza jego pozycje i pozwala śledzić go z pokładu statku. Zabezpiecza też przed rozjechaniem przez jednostki pływające, bo przecież prąd bardzo szybko wynosi nurka z oznaczonej strefy nurkowania...

 

Bardzo niemiłym akcentem jest insynuowanie:

"Skoro już nurkowie zafascynowani zapewne świeżo kupionymi bojkami (...)"

Cóż... nie wypadałoby wyzłośliwiać się na ofiarach wypadku, nawet gdyby autor miał rację. A nie ma.

 

Zdarzenie 75

Dwa słowa w kwestii zakończenia:

W nurkowaniu rekreacyjnym powszechnie stosuje się nieoptymalne, a często i niechlujne rozwiązania związane z rozmieszczeniem automatów zapasowego i głównego. Automat zapasowy albo:

- dynda luźno zwieszony za nurkiem - rozwiązanie niechlujne, w praktyce daje niemal gwarancje nie odnalezienia automatu gdy jest potrzebny

- jest wpięty w jakieś zapięcie lub wciśnięty w jakiś d-ring - zazwyczaj nurek sam nie potrafi znaleźć zapasu, w organizacji nurkowej, która z tego systamu stworzyła sobie jedynie słuszny standard - nurek nawet nie próbuje szukać swojego zapasu, tylko pokazuje partnerowi, żeby sobie ten zapas wyciągnął

- jest włożony do kieszeni - co zazwyczaj uniemożliwia wyciągnięcie zapasu przy napełnionej tradycyjnej kamizelce

 

Również zamieszanie dotyczy tego  - który automat do czego służy.

 

Przy prawidłowej konfiguracji sprzętu nie ma mowy o pomyłce.

Zapas na krótkim wężu wisi na gumie na szyi, automat główny, na długim wężu - ma jaskrawy, żółty kolor, po to, by gdy się go podaje partnerowi w potrzebie - był dobrze widoczny.

 

Dodatkowo - system z butlą pony nie jest optymalny. Jest to jakiś mało wygodny półśrodek, stosowany jako łatka do złej konfiguracji sprzętu. W nurkowaniach w których trzeba sobie zapewnić alternatywne źródło powietrza (dla mnie to dotyczy właściwie każdego nurkowania), można zastosować jedno z dwóch rozwiązań: twin na plecy, albo butlę stage, czyli przypinaną z boku. Zalet twina nie trzeba tu podnosić, jest to rozwiązanie bardzo wygodne i bezpieczne. Natomiast butla stage ma kilka zalet w porównaniu do pony:

- Jest bezpośredni i łatwy dostęp do zaworu. Można go odkręcić i zakręcić, co pozwala na bezpieczne wynurzenie nawet przy całkowitym zamrożeniu automatu.

- System łatwo przypiąć i odpiąć, jednego stage może wykorzystać kilka osób nurkujących po sobie.

 

Podsumowując:

Prawidłowa asekuracja wcale nie jest GWARANCJĄ bezpieczeństwa. Lepiej zapobiegać wypadkom od początku ucząc ludzi prawidłowej konfiguracji sprzętu i prawidłowych procedur kontrolnych oraz AUTORATOWNICZYCH. W końcu - gdyby w opisanym zdarzeniu nurek potrafił znaleźć swój główny automat, sytuacja w ogóle nie zaczęłaby się rozkręcać.

 

Zdarzenie 76

Równoczesne strzelanie bojek przez wszystkich członków zespołu wydaje się być niepotrzebne. W istocie wystarczy jedna boja przy której wynurza się cały zespół. Jeśli z jakiś względów wszyscy chcą odpalić swoje boje, to powinni to zrobić po kolei, tak by osoba strzelająca była asekurowana przez partnerów.

 

Zdarzenie 78

Autor pisze:

"Typowego błędu w asekuracji jakim jest zgubienie partnera, nie można w żaden sposób naprawić."

Wyszła niezła figura retoryczna... tymczasem ten typowy błąd można naprawić na wiele sposobów. Przede wszystkim należy odszukać partnera wokoło siebie. Tu ważne jest to, że powierzchniowe odruchy nas zawodzą. Partner jest ukryty gdzieś w trójwymiarowej przestrzeni wokoło nas, a my sami mamy zawężone pole widzenia i zmniejszoną orientację w przestrzeni. Trzeba się dokładnie rozejrzeć _obracając_ dookoła siebie, patrząc w dół i w górę. Szukać trzeba partnera, albo jego bąbli, gdyż te często tworzą ślad po którym można partnera szybko zlokalizować.

Jeśli te procedury zawiodą, jeśli partnera nie znajdziemy w ten sposób w ciągu kilkudziesięciu sekund - należy wynurzyć się. Potem - jeśli partnera nadal nie ma - rozpocząć poszukiwania bąbli na powierzchni i w ostateczności - człowieka pod wodą.

 

Kolejne zdanie, na temat narkozy: i owszem, trzeba się wynurzyć, ale do tego trzeba zauważyć narkozę u siebie lub partnera. Instruktor zauważy, ale czy mniej doświadczony partner też? Istnieją procedury, np. test azotowy, które przynajmniej trochę pozwalają ocenić stan azotowego upojenia partnera, warto je wdrażać przy głębszych nurkowaniach rekreacyjnych.

 

W jednym z następnych akapitów dostało się alpinistom. Akurat w tym sporcie, we wspinaczce, partnerstwo jest wymuszone przez technikę wspinania w znacznie większym stopniu niż partnerstwo w nurkowaniu. A naturalny cel wspinaczki - osiągnięcie szczytu, już dawno nie jest najważniejszym z celów wspinaczy, często celem tym staje się pokonanie "trudności". Ale to tak na marginesie.

W omawianym przypadku chodzi o to, że każda działalność ludzka potocznie zwana "sportem" dzieli się na bardzo wiele składowych które z grubsza można podzielić na:

- typową rekreację

- współzawodnictwo sportowe

- bicie rekordów i przesuwanie granic swoich lub ludzkich możliwości

 

Trzeba jasno powiedzieć, że bicie rekordów i przesuwanie granic ludzkich możliwości w nurkowaniu jest igraniem ze śmiercią. Tu nie ograniczenie wydolności organizmu ogranicza możliwość bicia rekordów, ale możliwość bezpiecznego wynurzenia. Ktoś kto nie myśli - może niepostrzeżenie przekroczyć granicę która uniemożliwi mu powrót. O bezpieczeństwie decyduje umiejętność poradzenia sobie w sytuacjach awaryjnych, panowanie nad własnym sprzętem itd.

W rezultacie z definicji jedynym kryterium decydującym o powodzeniu nurkowań rekordowych, jest możliwość przeżycia nurkowania i przede wszystkim: możliwość przeżycia wynurzenia. A więc z definicji - zbliżanie się do rekordu - jest zbliżaniem się do śmierci.

Jeśli dorosły i świadomy tego człowiek wybiera taką drogę życia, to cóż, nikt nie może mu tego zabronić. Po prostu trzeba to jasno uświadomić WSZYSTKIM nurkom, zamiast próbować bezrefleksyjnie ograniczyć nurkowanie li i jedynie do bardzo wąsko pojmowanej rekreacji.

 

Wracając do tekstu, w kolejnym akapicie autor ma wrażenie, że nurkowie wiedzieli iż mają narkozę. Z perspektywy głębokich nurkowań powietrznych (w ramach limitów rekreacyjnych, 40 i 50m): niezbyt doświadczeni nurkowie zazwyczaj nie rozpoznają u siebie objawów narkozy azotowej, mimo ewidentnych objawów widocznych dla instruktora nadzorującego nurkowanie.

 

Co do ratowników, którzy nie poradzili sobie z wydobyciem nieprzytomnego nurka na powierzchnię: sytuacja była standartowa i dość prosta. Opis sugeruje iż nurkowie nie próbowali kontrolować pływalności ofiary. To podstawowy błąd, świadczący o tym iż najprawdopodobniej takich sytuacji nie trenowali oni wcale, albo zbyt rzadko.

Formalnie trening tych scenariuszy awaryjnych przeprowadzany jest na kursach P2 i P3 CMAS oraz rescue w innych organizacjach. Ponieważ w żadnej organizacji nie ma obligacji do tych kursów, bardzo wielu nurków po prostu nigdy nie przerabia takich scenariuszy.

Nawet jednak ci, którzy na kursie ćwiczyli wydobywanie nieprzytomnego, powinni regularnie powtarzać te ćwiczenia. Inaczej można wątpić czy poradzą sobie w realnej sytuacji.

 

Rozdział "Nurkowania Techniczne"

 

Definicja nurkowań technicznych, mówiąca o zmianie gazu pod wodą, jest dobra. Nie widzę specjalnego sensu, we wrzucaniu do wspólnego worka - wind na 300+m przy linie i np. nurkowań na 10m ale w jaskini, 700m od wejścia... specyfika tych działalności jest różna. Gdyby przyjąć definicję cytowaną przez autora, trzeba by się zastanowić które nurkowania w istocie nie są nurkowaniami technicznymi... np. czy typowo rekreacyjne nurkowanie pod lodem, proste i dostępne dla ludzi z podstawowym wyszkoleniem, ale wymagające specjalnego przygotowania i specjalnej asekuracji, godzi się nazwać nurkowaniem tech?

 

Pozostańmy przy klarownym podziale: nurkowania techniczne to mieszanki, zmiany gazów itd. Nurkowania specjalne, jaskiniowe czy choćby podlodowe - to osobne dziedziny mające swoją specyfikę.

 

Co do postawionej tezy: nie jest prawdą iż nurkowania techniczne czy jaskiniowe - uniemożliwiają asekurację partnerską. Z całym szacunkiem dla cytowanych autorytetów, trzeba stwierdzić, że nasi polscy rekordziści w swoich rekordowych nurkowaniach operują w zakresach głębokości które na świecie są głębokościami normalnej ekspoloracji wraków czy jaskiń. Przy takich nurkowaniach można stosować i stosuje się asekurację partnerską.

 

Nie dotyczy to nurkowań REKORDOWYCH, które z definicji są robione na granicy bezpieczeństwa (jeśli zostawi się zbyt duży margines bezpieczeństwa, to zawsze znajdzie się  jakiś bardziej zdeterminowany nurek który pójdzie na większe ryzyko...)

 

Nurkowania techniczne NIE są z definicji nurkowaniami solo. Ale tak samo jak i w innych nurkowaniach, nurkowanie solo rozwiązuje pewien problem - problem ze znalezieniem dobrego partnera. O ile w zwykłych nurkowaniach tylko osoby aspołeczne mogą narzekać na brak partnera, o tyle, np. przy nurkowaniach jaskiniowych, które na poważnie uprawia raptem kilkanaście osób w Polsce, czasem trudno się zgrać z kimkolwiek...

(Dziś, po kilku latach od napisania tego tekstu, jest takich osób znacznie więcej).

 

W istocie autor wspomina o programie PADI dotyczącym nurkowań tmx. Cóż, szkoda, że autor nie dostrzegł, iż program PADI wzorowany jest na istniejącym i rozwijanym od wielu lat programie GUE / DIR... którego autor jednak nie lubi...

 

Zdarzenie 81

Nie widzę żadnej umowy. Nurkowie nurkowali w parze. Powinni zastosować jedną z reguł dostosowanych do takiej sytuacji, najlepiej regułę "rock bottom" która zapewniłaby wystarczający zapas gazu na wynurzenie się z partnerem (reguła 1/3 w istocie nie gwarantuje odpowiedniej ilości gazu). W podanej sytuacji użycie bojki dekompresyjnej było niepotrzebnym komplikowaniem zadania.

 

Zdarzenie 82

W opisanym przypadku o wzajemnej asekuracji podczas wynurzenia nie może być mowy, gdyż nurkowania na obiegu zamkniętym i otwartym mają inny profil wynurzenia. Natomiast asekuracja w fazie dennej mogła być zupełnie realna.

W sytuacji awaryjnej przy wynurzaniu normalnym odruchem osoby widzącej, że coś jest nie tak, jest próba udzielenia pomocy, nawet jeśli szansa sukcesu jest mała.

 

W istocie wyżej wymieniony problem znowu wynika z tego, że ludzi tak nurkujących jest mało. W liczbach, w Polsce można powiedzieć, że obecnie JEDNA osoba nurkuje na RB Buddy Inspiration (i miejmy nadzieję, że już nikt więcej nie wkopie się w to rozwiązanie), jedna na KISie i tyle. W takiej sytuacji, z konieczności nurkowie RB są nurkami solo... partnerów musieli by szukać zbyt daleko.

(Obecnie, po kilku latach - jest trochę więcej BI, ale też rozpowszechniają się inne RB pozbawione niektórych wad BI. Zanurkowanie na nich wzięły się osoby i organizacje mające zupełnie inne podejście do bezpieczeństwa i nauki techniki nurkowania, niż pokolenie straceńców którzy pierwsi nurkowali na BI w Polsce i którzy już w zasadzie wyginęli. Tym nie mniej technologia ta nadal wydaje się być chimerna i niestety nie jestem przekonany, czy rzetelność szkoleniowa spowoduje, że nie dojdzie do kolejnych wypadków na tym sprzęcie).

Zdarzenie 83

Plan nurkowania karkołomny. Najwyraźniej jeden z nurków miał cienki tmx a drugi powietrze i nx75 do deco, partnerzy liczyli na wykonanie wspólnej dekompresji mimo użycia różnych gazów i różnych systemów.

W opisanym przypadku mieszanka nx75 jako JEDYNY gaz dekompresyjny - jest niebezpieczna. Można jej użyć bardzo płytko. Gdyby ofiara miała ze sobą np. nx50, to mogłaby awaryjnie go użyć od biedy i na głębokości 50+m.

Osobną kwestią jest kontrola automatów i wyćwiczenie procedur zakręcania zaworów. Tego też zabrakło.

 

Zdarzenie 84

Zawory typu spłuczki - są używane i stosowane zbyt często. Dobra kamizelka powinna mieć tylko jedną spłuczkę na dole, stosowaną w pozycji głową w dół.

Nurkowie w opisanej sytuacji wcale nie musieli być przeważeni. Jeśli był to początek nurkowania nurek mógł mieć 3-4kg gazu w butli oraz kombinezon ściśnięty ciśnieniem 5 ata. Jeśli to była gruba pianka, mogło to razem dawać deficyt pływalności  rzędu 10-14 kg! Ten deficyt oczywiście należało skompensować kamizelką.

Być może było inaczej. Jeśli nurkowie mieli suche skafandry, to mogli kompensować pływalność nimi - tej błędnej techniki uczy bardzo wielu instruktorów nurkowania. W takiej sytuacji przy typowej dla źle wyszkolonych nurków - zmianie pozycji na pionową, głową w górę, przy wynurzeniu, gaz ucieka przez zawór nadmiarowy i pojawia się ujemna pływalność.

 

Zdarzenie 86

Nurkowanie przy pionowej ścianie bywa kłopotliwe dla źle wyszkolonych nurków. Niestety z różnych względów bardzo wielu instruktorów zaniedbuje podczas szkolenia podstawowego, nauczenia swych kursantów podstawowych umiejętności: kontroli pływalności, pływania w toni, wynurzania i zanurzania w toni. Dla osób prawidłowo wyszkolonych takie nurkowanie nie jest tak ogromnym wyzwaniem jak to sugeruje autor.

 

Następnie autor zadaje złe pytania. Chronometraż rzadko kiedy może uratować czyjeś życie... asekuracja powierzchniowa w tym wypadku też na niewiele by się zdała... to co istotne to następujące kwestie:

- Świadome przeważenie się na początku nurkowania najwyraźniej wynikało z braku wiedzy na temat skutków tegoż przeważenia. Oczywistym (dla osoby po rzetelnym kursie nurkowym) skutkiem przeważenia, jest większa trudność w kontroli pływalności: wynika to z tego, iż na każdej głębokości nurek musi mieć w kamizelce o tyle więcej gazu, o ile jest przeważony. Ta zaś objętość bierze udział w proporcjonalnej do ciśnienia zmianie objętości wraz ze zmianą głębokości. Rezultatem jest to, że podczas zanurzania trzeba dodawać gazu częściej do kamizelki, podczas wynurzania - częściej wypuszczać. Podczas płynięcia na stałej głębokości małe wahnięcia poziomu powodują proporcjonalnie do przeważenia - większe wybicie ze stanu równowagi chwiejnej.

 

- Gdy pod wodą okazało się, że nurkowie nie radzą sobie z podstawową pływalnością, należało przerwać je albo kontynuować na małej głębokości.

 

- W sytuacji awaryjnej, gdy mamy do wyboru ratowanie osoby spadającej w dół i lecącej do góry, trzeba było wybrać tą spadającą w dół. Ktoś kto wyleci na powierzchnie, o ile wydycha powietrze, ryzykuje co najwyżej chorobą dekompresyjną, natomiast osoby którą się w takiej sytuacji zostawia pod wodą raczej już się nie odnajduje...

 

- Jeden z ratowników najwyraźniej nie panował nad swoim suchym skafandrem. Najpierw pozwolił się odwrócić nogami do góry, a potem sam nie potrafił się z tej opresji wykaraskać. Tymczasem są to podstawowe ćwiczenia z kursu suchych skafandrów...

 

Zdarzenie 87

Bohater tego zdarzenia nie umiał prawidłowo obsłużyć swojego sprzętu. Zakręcenie zaworu w zestawie dwubutlowym angażuje jedną rękę, druga pozostaje wolna i można się nią przytrzymywać liny opustowej. Dywagacje autora na temat konieczności, bądź nie - przystanku dekompresyjnego, są trochę nie na miejscu. Po pierwsze każde nurkowanie na 30m należy traktować jako nurkowanie dekompresyjne, w opisanym przypadku przystanki dekompresyjne  należało rozpocząć na głębokości ok. 15m. Skutki ominięcia dekompresji byłyby zależne od tego jak nurkowie nurkowali wcześniej i co zamierzali robić później.

Po drugie: u nurków używających takiej konfiguracji sprzętowej PODSTAWOWĄ procedurą w wypadku zamrożenia automatu, jest zakręcenie sobie zaworu. Taka procedura jest bezpieczniejsza od natychmiastowego awaryjnego wynurzenia. Zakręcenie zaworu zajmuje kilka sekund, a dzięki niemu można spokojnie wykonać konserwatywny plan wynurzenia i nie martwić się, że zabraknie powietrza.

Osobną kwestią jest to, że perfekcyjne opanowanie podstawowych technik autoratowniczych powinno poprzedzić nurkowania na głębokość rzędu 50m.

Kolejną wartą omówienia sprawą jest stosunek do wynurzenia w toni. Otóż nurek powinien być ZAWSZE przygotowany do wynurzenia w toni. Jest to z reguły najszybszy sposób opuszczenia głębokości w sytuacji awaryjnej a przeciąganie pobytu na dnie w sytuacji awaryjnej podczas DAD (a takie tu było planowane) jest niebezpieczne. Zawsze też istnieje możliwość utraty kontaktu z liną z powodu błędu. Dlatego też, za  niebezpieczne uważam przesłanie autora, który zdaje się twierdzić, że sprzęt i umiejętności służące do bezpiecznego wynurzenia się w toni należy zastąpić kurczowym trzymaniem się liny opustowej.

Przypowieść o mewach wydziobujących nurkom oczy jest cokolwiek anegdotyczna. Potrzeba zdejmowania maski zaraz po wynurzeniu występuje u początkujących nurków nie przyzwyczajonych do oddychania przez usta. Wzmaga się w stresie powodującym uczucie "braku oddechu". Najczęstszym negatywnym skutkiem jest utrata maski zmytej przez falę. Ponadto maska częściowo chroni nos przed zalaniem, umożliwia lepsze widzenie gdy woda zalewa oczy oraz, umożliwia też szybkie podjęcie akcji ratunkowej gdy któryś z nurków nagle straci pływalność i zacznie się zanurzać. To wystarczające powody, by pozostawić maskę na twarzy, mewy są bytem nadmiarowym...

Środki sygnalizacji położenia nurka na wodzie (w pierwszym rzędzie bojki sygnalizacyjne) nie są "zbędnymi gadżetami", w opisanej sytuacji spełniły swoje zadanie. Nie spowodowały też dodatkowego zagrożenia. Natomiast fajki, których użycie wymusił instruktor, dokładnie wypełniają definicję "zbędnego i niebezpiecznego gadżetu".

Zdarzenie 91

Naprawdę trudno przewidzieć jak człowiek się zachowa w prawdziwej sytuacji awaryjnej. Minęły czasy kiedy do nurkowania selekcjonowało się tylko wyjątkowo odpornych komandosów. Podczas kursów nurkowych PRZEŁAMUJE się naturalne odruchy, które każą uciekać z pod wody w sytuacji awaryjnej. Jednak dopiero po dłuższej praktyce można mieć jakie takie zaufanie do nurka, że nie "pęknie" jak przyjdzie co do czego. Osoby początkujące często nie potrafią jeszcze zapanować nad panicznymi odruchami, co nie skreśla ich jako nurków, powinno po prostu skłonić do intensywniejszego treningu.

Druga kwestia to kwestia bagatelizowania potrzeby dekompresji przez autora książki. Znaczne przekroczenie prędkości wynurzania jest wystarczającym powodem dla odbycia dodatkowego przystanku. Najprawdopodobniej nie doszło by do pełnoobjawowej choroby dekompresyjnej, jednak mogłyby wystąpić objawy tzw. subkliniczne: zmęczenie, gorączka, senność, objawy grypopodobne. Tak czy inaczej to zdrowe nie jest.

Zdarzenie 92

Nurkowanie bezdechowe ma specyficzne dla siebie zagrożenia, przede wszystkim ryzyko zaśnięcia pod wodą z powodu niedotlenienia. Jest natomiast wolne od typowych dla nurkowania SCUBA zagrożeń takich jak rozerwanie płuc, niemal wolne od ryzyka choroby dekompresyjnej itd. Tak więc twierdzenie, że freediverzy generują zagrożenie, ma tyle samo sensu co twierdzenie, że nurkowie sprzętowi generują zagrożenie. Organizacja nurkowań free ma swoją specyfikę i wymaga stosowania właściwych sobie procedur i rozwiązań. Asekuracja w opisanych warunkach mogłaby być z powodzeniem i skutecznie prowadzona przez innego freedivera. Angażowanie w tym przypadku nurków SCUBA nie byłoby ani potrzebne, ani skuteczniejsze. Opisana przez autora sztafeta nurków SCUBA jest rzeczywiście stosowana przy zabezpieczeniu zawodów bezdechowych odbywających się przy linie opustowej, ale to tylko jedna, bardzo skomplikowana i w większości wypadków - niepotrzebna możliwość. W tym zdarzeniu zabrakło najbardziej podstawowej zasady nurkowań free, znacznie ważniejszej w tych właśnie nurkowaniach niż w nurkowaniach SCUBA: skutecznej asekuracji partnerskiej. Z jakiegoś powodu asekuracji albo nie było wcale, albo freediver asekurujący, nie potrafił dotrzeć na tą (niewielką) głębokość 15m na której leżała ofiara wypadku.

Zdarzenie 94

Pisanie o linie opustowej w kontekście nurkowania z brzegu nie ma większego sensu. Z tego komentarza pobrzmiewa nadmierne przywiązanie do lin opustowych owocujące tym, że nurkom brakuje umiejętności do poruszania się w toni wodnej a wynurzenia bez liny są dla nich stresujące. Tą umiejętność należy ćwiczyć od kursu podstawowego, tak aby takie wynurzenie nie stanowiło problemu ani w sytuacjach normalnych, ani awaryjnych.

Zdarzenie 99

Autor najwyraźniej myli dwa gazy: tlenek węgla i dwutlenek węgla, oraz dwa bardzo różne w skutkach zatrucia, do których dochodzi w wyniku ich wdychania. Oba gazy mogą się znaleźć w spalinach silnikowych. Głównym składnikiem spalin jest DWUTLENEK WĘGLA, a nie tlenek, jak twierdzi autor. Tlenek może się pojawić w wyniku niepełnego spalania benzyny jako domieszka, jednak to tlenek węgla jest znacznie bardziej toksyczny w porównaniu do dwutlenku węgla. W opisanym przypadku podane objawy nie pozwalają jednoznacznie określić, czy doszło do zatrucia dwutlenkiem węgla, czy słabego zatrucia tlenkiem węgla. Jednak o ile to pierwsze, o ile nie doprowadzi do wypadku pod wodą nie ma daleko idących negatywnych konsekwencji po wynurzeniu, o tyle drugie jest groźne dla życia.

Co ważne też, do zatrucia dwutlenkiem węgla dochodzi najczęściej nie w wyniku zanieczyszczenia nim powietrza w butli, ale w wyniku retencji dwutlenku węgla w tkankach, wynikającej z nieefektywnego oddechu, wykonywania pracy pod wodą, stresu, obniżonej sprawności automatu oddechowego, złej konfiguracji sprzętu itp. Źródłem tlenku węgla muszą być spaliny zassane przez sprężarkę.

Zdarzenie 100

W komentarzu pada stwierdzenie: "Boje dekompresyjne są w tych warunkach wyposażeniem niezbędnym dla osób wykonujących nurkowanie dekompresyjne". Zdanie niewątpliwie prawdziwe, jednak w takich warunkach boje  dekompresyjne (sygnalizacyjne) są wyposażeniem niezbędnym dla KAŻDEGO nurka a nie tylko, dla tych którzy przewidują nurkowania z formalną dekompresją.

Zdarzenie 101

W komentarzu podkreślono, że czasem w sytuacji OOA (out of air, braku powietrza) zachodzi konieczność dopłynięcia w poziomie, np. do liny opustowej. Warto dążyć do tego, żeby to nie brak umiejętności wynurzania w toni był przyczyną tej konieczności. Czasem to warunki sprawiają, że ta konieczność wystąpi (np. prąd, obecność sieci wokoło wraku itd.). Wtedy ogromną pomocą jest konfiguracja Hogarthian, która umożliwia sprawne poruszanie się w poziomie z jednoczesnym podawaniem zapasowego automatu partnerowi.

Zdarzenie 103

Zapewne globalna koordynacja i organizacja poszukiwań nie mogła być inna, jednak w ramach każdej łodzi, grupy - można to było ogarnąć przynajmniej na tyle, żeby zauważyć zaginięcie jednego z ratowników...

Zdarzenie 104

Czemu w tej sytuacji wszyscy wyszkoleni nurkowie mieli problemy i wymagali pomocy przewodnika? Jeszcze raz wychodzi powszechna nieumiejętność poradzenia sobie w toni.

Zdarzenie 105

Podczas nurkowania nurek jest wystawiony na zwiększone ciśnienie parcjalne tlenu. Zalecanie nitroksu w celu zwiększenia natlenienia nie wydaje się mieć sensu. Podstawowym powodem użycia nitroksu jest zmniejszenie obciążenia azotem i zmniejszenie ryzyka choroby dekompresyjnej. Przy nurkowaniu na 38m wystąpienie choroby dekompresyjnej jest prawdopodobne, a zawał w jej wyniku możliwy. I z tego powodu nitroks mógłby uratować życie ofierze tego wypadku.

Zdarzenie 109

Zagadnienie szasowania maski jest zdecydowanie bardziej skomplikowane od tego co autor opisał. Opisany odruch tylko w niektórych przypadkach jest przyczyną problemów w tej sytuacji. Znacznie powszechniej występują problemy wynikające z nieumiejętności kontroli położenia podniebienia miękkiego. Wprowadzenie ćwiczeń uczących kontroli nad podniebieniem miękkim PRZED pierwszym zanurzeniem w wodzie oraz w trakcie pierwszego nurkowania pozwala bardzo szybko doprowadzić do umiejętności radzenia sobie w takiej sytuacji. Potem to trzeba praktykować!

Podsumowując:

- niektórzy mają problem z uniesieniem podniebienia miękkiego, wtedy zaciągają wodę nosem przy wdechach

- niektórzy mają problem z opuszczeniem podniebienia miękkiego wtedy nie są w stanie wydmuchać wody z maski bo całość wydechu wydostaje się ustami

- niektórzy nie potrafią opuścić podniebienia miękkiego do końca, wtedy szasują maskę nieefektywnie, gdyż większość wydechu wylatuje ustami

- niektórzy opuszczają podniebienie miękkie "na siłę", wtedy szasowanie jest nieefektywne, gdyż strumień powietrza jest za silny i wylatuje dołem maski

- niektórzy mają problem z otwieraniem oczu w wodzie. To trzeba zdecydowanie wyeliminować! Szczególnie często kursanci zasłaniają się faktem noszenia soczewek kontaktowych. Nie można im ulegać!

- wreszcie czasem w zimnej wodzie dochodzi do opisanego przez autora odruchu wynikającego z zalania zimną wodą zakończeń nerwu trójdzielnego... to też warto przećwiczyć.

Zdarzenie 110

Mogę dodać jeszcze jedną możliwość która nasuwa się po przeczytaniu opisu i osadzona jest w moich własnych doświadczeniach. Otóż zaznaczono że butla była atestowana wg norm amerykańskich. Jak rozumiem ta butla była stosowana w europie. Jest więcej niż prawdopodobne, że ta butla miała szyjkę nagwintowaną gwintem calowym. Otóż w taki calowy gwint w butli aluminiowej DA SIĘ wkręcić (nieco na siłę) zawór europejski, wyposażony w gwint metryczny. Oczywiście podczas tej operacji dochodzi do uszkodzenia gwintu w butli i znacznego osłabienia jego wytrzymałości. Taki zawór może wystrzelić, czego skutki sam kiedyś widziałem.

Zdarzenie 112

Zupełnie niepotrzebne wycieczki autora w kierunku DIR.

Zdarzenie 113

Uszkodzenie zewnętrznej gumowej osłony niestety nie jest zupełnie niegroźne (kosmetyczne), gdyż przez nie dostaje się na oplot woda i powoduje szybką jego korozję.

Gumowe osłony naciągane na węże nie są niestety dobrym rozwiązaniem, gdyż przesuwają po prostu punkt załamania węza nieco dalej od automatu, uniemożliwiając prawidłowe ułożenie węży. Dodatkowo - pęknięcie zaczynające się pod gumą osłony pozostaje niezauważone.

Zdarzenie 120

Po pierwsze należy napiętnować przekroczenie przez nurków rezerwy. W opisanym nurkowaniu taka rezerwa powinna wynosić ok. 60 bar w przypadku użycia butli 15l i ich normalnego zużycia na poziomie 20l/min.

Po drugie trudno mi sobie wyobrazić poręczowanie luźną linką, raczej to nie miało miejsca. Kołowrotek czy szpulkę też można splątać.

Po trzecie autor przedstawia awaryjne wynurzenie jako rozpaczliwą szamotaninę w której "nurkowie z pewnością się pogubią". Takie podejście do wynurzenia owocuje z jednej strony koniecznością trzymania się w jego trakcie, z drugiej tym że bardzo trudno jest to wynurzanie kontrolować. Przede wszystkim należy propagować takie opanowanie podstawowych umiejętności nurkowych, żeby nurek mógł wynurzać się w sposób kontrolowany na przeciwko partnera, nie trzymając się go, nie wpadając na niego, nie odpadając. Przy takich umiejętnościach trzymanie się jest tylko dodatkowym zabezpieczeniem które można zastąpić innymi możliwościami. W przypadku posiadania konfiguracji typu DIR można owinąć wąż za karkiem poszkodowanego, który dodatkowo trzyma go ręką. Wtedy w jego gestii jest pilnowanie żeby się nie zgubić. Takie rozwiązanie powoduje, że wynurzenie jest znacznie łatwiejsze dla pary nurków w porównaniu do rozwiązania w którym nurkowie się bezpośrednio trzymają.

Zdarzenie 121

Komentarz nie wiadomo czy prawdziwy (nie wiemy czy nurek próbował oddychać przez fajkę) ale za to dobitnie pokazujący jak bezsensownym rozwiązaniem jest nurkowa fajka...

Posłowie

Ja w przeciwieństwie do autora, jestem zwolennikiem indywidualnej odpowiedzialności za siebie i swoje nurkowania. Szefowie szkoleń, mnoga ilość instruktorów czuwających nad nurkowaniami SAMODZIELNYCH NURKÓW to pomysł ani nie gwarantujący bezpieczeństwa ani przyjemny.

Nikt lepiej ode mnie nie wie jak się czuję i co umiem... Kwestia polega na tym, że nurka trzeba wyszkolić tak żeby był samodzielnym nurkiem, zdolnym do oceny swoich możliwości i analizy ryzyka związanego z nurkowaniem.

 

W posłowiu do posłowia napisać muszę o bardzo istotnej sprawie: wypadki mają swoje przyczyny i swoje mechanizmy działania. Prawdziwa wiedza nurkowa pozwala nam często zapobiec wypadkom, albo w razie ich wystąpienia zminimalizować ich skutki. Posługiwanie się pozorem wiedzy, opartym o nurkową mitologię niestety nie daje takiej możliwości. Powyżej wypisałem uwagi do ponad 1/3 wypadków analizowanych przez autora. W kilku przypadkach są to tylko małe uzupełnienia, jednak w większości albo poważne merytoryczne błędy autora które praktycznie dyskwalifikują dydaktyczną wartość analiz zamieszczonych w książce albo - w wielu przypadkach błędy wynikające z bardzo "zaściankowego" podejścia, zamknięcia się we własnym świecie i negowania wszystkiego co przychodzi z zewnątrz.

Oczywiście być może ja również popełniłem tu jakieś błędy (na drobne już mi zwrócono uwagę i je poprawiłem). Mam jednak nadzieję zasiać ziarno dociekliwości w czytelniku, mam nadzieję że czytając równolegle książkę TS i tą erratę - czytelnik będzie mógł zweryfikować rozbieżności sięgając do literatury czy opinii specjalistów od różnych dziedzin nurkowania.